Zwrot w dniu dzisiejszym bywa rozpoznawalny od razu: brzmi urzędowo, ciężko i często bardziej komplikuje zdanie, niż je wyjaśnia. W tym artykule pokazuję, czy jest poprawny, kiedy można go jeszcze obronić stylistycznie i czym zastąpić go w zwykłym tekście, żeby brzmiał naturalnie po polsku. Dorzucam też praktyczne przykłady, bo przy tej konstrukcji różnica między poprawnością a dobrym stylem naprawdę ma znaczenie.
Najkrócej mówiąc, chodzi tu o prostotę, nie o zakazy
- Ten zwrot nie jest najbardziej elegancki stylistycznie, bo zwykle powiela sens.
- W tekstach codziennych lepiej brzmią krótsze formy: dziś, dzisiaj albo obecnie.
- W komunikatach oficjalnych bywa spotykany, ale łatwo nim przegrzać ton wypowiedzi.
- Jeśli data jest już podana, rozbudowana konstrukcja często niczego nie dodaje.
- Najlepszy test jest prosty: jeśli po skróceniu zdania nic nie tracisz, skracaj.
Dlaczego ten zwrot brzmi ciężko
Największy problem nie polega na tym, że ktoś go „źle zapisuje”, tylko na tym, że konstrukcja jest nadmiernie rozbudowana. W praktyce powtarza ona informację zawartą już w słowie „dzisiaj”, więc dokleja dodatkową warstwę bez realnego zysku. Jako redaktorka patrzę na takie zdania bardzo prosto: jeśli sens można wyrazić krócej, a odbiorca i tak rozumie to samo, dłuższa wersja zwykle przegrywa.
Właśnie dlatego konstrukcja w dniu dzisiejszym tak często brzmi jak urzędowy balast. To typowy przykład pleonazmu, czyli połączenia słów, które dublują znaczenie zamiast je doprecyzowywać. Nie chodzi więc o to, że zdanie staje się niezrozumiałe. Problem w tym, że traci lekkość, a w wielu tekstach także wiarygodność stylistyczną. Gdy czytam taki zapis w artykule, mailu albo opisie oferty, od razu widzę, że autor próbował brzmieć „bardziej oficjalnie”, niż wymagał tego temat.
To ważne rozróżnienie, bo w języku polskim nie każda poprawność gramatyczna daje od razu dobry efekt. Czasem zdanie jest formalnie dopuszczalne, ale stylistycznie po prostu zbyt napompowane. I właśnie do tej kategorii ten zwrot najczęściej trafia.
Skoro wiemy już, skąd bierze się jego ciężar, warto rozdzielić kwestie poprawności i realnej użyteczności.
Czy jest poprawny, czy tylko nadmiernie oficjalny
Tu odpowiedź jest najbardziej uczciwa: to nie jest błąd ortograficzny ani składniowy, ale bardzo często jest to wybór słaby stylistycznie. Poradnie językowe zwykle zwracają uwagę, że taki sposób mówienia pasuje raczej do rejestru oficjalnego niż do codziennej, naturalnej polszczyzny. Rejestr to po prostu poziom formalności wypowiedzi, a w tym przypadku poziom ten bywa podnoszony aż za bardzo.
W niektórych sytuacjach zwrot jeszcze się broni. Mam na myśli przede wszystkim pisma urzędowe, komunikaty proceduralne, protokoły, oświadczenia albo teksty, w których autor świadomie chce utrzymać bardzo formalny ton. Nawet wtedy jednak trzeba uważać, bo łatwo przejść od formalności do sztucznej pompy. W tekstach lifestyle'owych, poradnikowych, marketingowych czy publicystycznych taki efekt zwykle działa przeciwko autorowi.
- Może przejść w komunikacie urzędowym, gdy cały dokument utrzymany jest w podobnym rejestrze.
- Lepiej unikać w artykule blogowym, poście w social mediach, newsletterze i mailu do klienta.
- Warto zastąpić go zawsze wtedy, gdy ważniejsze są klarowność i naturalność niż urzędowy ton.
Jeśli więc pytasz mnie o ocenę redakcyjną, odpowiedź brzmi: da się to obronić w wybranych kontekstach, ale w większości tekstów lepiej nie przeciążać zdania takim dodatkiem. Najszybsza poprawka to po prostu przejście na prostsze odpowiedniki.
Właśnie dlatego następna sekcja jest najbardziej praktyczna: pokazuje, czym zastąpić tę konstrukcję bez utraty sensu.

Jakie zamienniki działają najlepiej w praktyce
Najprostsza zasada brzmi: dobierz słowo do tego, czy mówisz o bieżącym dniu, trwającym stanie, czy o punkcie granicznym w czasie. Wtedy unikniesz zarówno sztucznego patosu, jak i niepotrzebnego rozwleczenia zdania. Poniżej zestawiam formy, które w praktyce wygrywają z urzędowym brzmieniem.
| Lepsza forma | Kiedy użyć | Dlaczego działa lepiej |
|---|---|---|
| dziś | Gdy mówisz o bieżącym dniu w prosty, neutralny sposób | Jest krótka, naturalna i od razu czytelna |
| dzisiaj | Gdy chcesz zachować podobny sens, ale nieco łagodniejszy rytm zdania | Brzmi swobodnie i dobrze działa w tekstach poradnikowych |
| obecnie | Gdy opisujesz aktualny stan, a nie konkretny dzień | Precyzuje znaczenie bez sztucznej otoczki |
| na ten moment | Gdy sytuacja może się jeszcze zmienić | Sygnalizuje ostrożność i aktualność informacji |
| od dziś | Gdy zaczyna obowiązywać nowa zasada, decyzja albo stan | Jest dynamiczne i konkretne |
| tego dnia | Gdy odnosisz się do konkretnego dnia z przeszłości | Dobrze działa w opisie wydarzeń i narracji |
W praktyce skrócenie zdania często daje też lepszy rytm. Porównaj: „Sklep jest dziś nieczynny” i „Sklep w dniu dzisiejszym jest nieczynny”. Sens się nie zmienia, ale pierwsza wersja brzmi po prostu normalnie. Podobnie w zdaniu „Na ten moment nie mamy potwierdzenia” zamiast rozbudowanego wariantu od razu słychać większą swobodę i większą pewność stylistyczną.
Jeśli mam wskazać jedną rzecz, która naprawdę robi różnicę, to jest nią dobór formy do funkcji zdania. Krótszy wariant nie zawsze jest „mniej poważny” - czasem jest po prostu lepiej napisany.
Sam problem jednak rzadko kończy się na jednym zwrocie. Najczęściej to część większego zestawu biurokratycznych nawyków, które warto wyłapać wcześniej.
Najczęstsze stylistyczne potknięcia
Gdy ten zwrot pojawia się w tekście, zwykle nie przychodzi sam. Towarzyszą mu inne sygnały, że autor za mocno skręca w stronę oficjalności. Ja zwracam uwagę zwłaszcza na cztery rzeczy.
- Powtarzanie sensu - jeśli data jest już w nagłówku, tytule albo pierwszym zdaniu, dodatkowe doprecyzowanie często tylko zaśmieca tekst.
- Nadmierne upiększanie - konstrukcje typu „na chwilę obecną”, „w chwili obecnej” i podobne robią podobny problem: brzmią ciężko, ale niewiele wnoszą.
- Mieszanie rejestrów - w lekkim, blogowym tekście formalny zwrot wybija z rytmu bardziej niż w urzędowym piśmie.
- Zastępowanie precyzji pozorem powagi - dłuższe zdanie nie staje się lepsze tylko dlatego, że brzmi bardziej oficjalnie.
Warto też pamiętać o czymś, co często umyka: pleonazm nie zawsze razi od razu, zwłaszcza gdy ktoś przywykł do urzędowych formułek. Ale czytelnik nie musi znać nazwy błędu, żeby poczuć, że tekst jest zbyt sztywny. Właśnie dlatego zwykła redakcja bywa skuteczniejsza niż najdłuższe tłumaczenie zasad.
Gdy trafiam na taki fragment, stosuję prosty filtr: czy da się powiedzieć to samo bez zbędnej ceremonii? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, zwykle nie ma sensu zostawiać ozdobników.
To prowadzi do ostatniej części, czyli krótkiej metody, którą można stosować przy każdym podobnym zdaniu.
Jak redaguję taki fragment, żeby brzmiał po ludzku
Nie potrzebujesz skomplikowanej teorii, żeby poprawić takie zdanie. Wystarczy krótki, powtarzalny proces, który przy każdym tekście daje podobny efekt.
- Sprawdzam, czy informacja o czasie nie pojawia się już wcześniej w zdaniu albo akapicie.
- Skracam zwrot do najprostszego słowa, które dalej oddaje sens: dziś, dzisiaj, obecnie, od dziś.
- Oceń, czy tekst ma być formalny, czy raczej naturalny i lekki.
- Przeczytaj wersję na głos i zostaw tę, którą powiedziałabym naturalnie, bez udawania urzędowego tonu.
Jeśli po skróceniu nic nie tracisz, skracaj. To jedna z niewielu redakcyjnych zasad, które działają prawie zawsze. Oczywiście są sytuacje, w których forma bardziej oficjalna ma sens, ale wtedy to format całego tekstu powinien uzasadniać taki wybór, a nie pojedynczy nawyk autora.
W praktyce ta reguła pomaga nie tylko przy tym jednym zwrocie. Dobrze działa też przy innych zbitkach, które brzmią poważnie, ale nie wnoszą niczego poza nadmiarem słów.
Co zostaje po takiej korekcie
Najważniejszy wniosek jest prosty: w polszczyźnie wygra nie ta forma, która brzmi najbardziej „urzędowo”, lecz ta, która najlepiej pasuje do sytuacji i odbiorcy. W tekście z obszaru lifestyle, porad, zdrowia czy urody szczególnie dobrze działa język jasny, lekki i konkretny. Czytelnik ma rozumieć przekaz od razu, bez przeciskania się przez nadmiar formalnych ozdobników.
- Jeśli chcesz brzmieć naturalnie, wybieraj krótsze formy.
- Jeśli zależy ci na oficjalnym tonie, pilnuj, by nie stał się sztuczny.
- Jeśli zdanie można uprościć bez straty sensu, uprość je.
To właśnie dlatego omawiany zwrot tak często przegrywa z prostszymi odpowiednikami. Nie dlatego, że nikt go nie rozumie, ale dlatego, że odbiorca czuje jego nadmiar. A dobry tekst nie powinien walczyć o uwagę tam, gdzie wystarczy jedno klarowne zdanie.
Jeżeli więc chcesz pisać po polsku naturalnie, traktuj ten typ konstrukcji jak sygnał ostrzegawczy, a nie stylowy obowiązek. W większości przypadków lepsze będzie zwykłe, precyzyjne zdanie niż wersja nadęta, która próbuje wyglądać ważniej, niż jest w rzeczywistości.
